Po raz pierwszy wyjechał za granicę w wieku siedemnastu lat. Czteromiesięczny staż we Włoszech, praca w gastronomii i język, którego nauczył się w praktyce – bezpośrednio w miejscu pracy.
„To była moja pierwsza lekcja” – wspomina Milan. „Zrozumiałem, że można przyjechać do obcego kraju, nie znając ani słowa, a wyjechać z biegłą znajomością języka, jeśli naprawdę się tego chce.”
Dwanaście lat w Niemczech
W czasie nauki udało mu się jeszcze dwukrotnie wyjechać do Niemiec. To właśnie ten kraj zadecydował o jego dalszej drodze. Po ukończeniu szkoły średniej, w 2002 roku, ponownie wyjechał do Niemiec i – z krótkimi przerwami – spędził tam dwanaście lat, aż do 2014 roku.
„Wyjechałem jako osiemnastoletni chłopak, a wróciłem do Polski jako trzydziestolatek” – mówi Milan. W międzyczasie, pracując zawodowo, ukończył również studia wyższe.
Karierę rozpoczął w gastronomii jako absolwent szkoły hotelarskiej. Nie poprzestał jednak na niemieckim, którego nauczył się w pracy. Wiedział, że bez dobrej znajomości języka nie będzie mógł rozwijać swojej kariery, dlatego uczył się go systematycznie. Z czasem przeszedł przez kolejne stanowiska – zarówno w branży gastronomicznej, jak i poza nią. Ostatnie cztery lata pracował jako manager obiektów. W pewnym okresie odpowiadał za dwa lokale, w których pracowało około 60 osób reprezentujących 20 różnych narodowości.
„Nauczyłem się zarządzać ludźmi, zanim jeszcze wiedziałem, że właśnie tym jest zarządzanie” – wspomina.
Jak sam przyznaje, Niemcy nauczyły go rzeczy, których nie da się kupić – szacunku do pracy, dyscypliny oraz umiejętności odnalezienia się w obcym kraju.
„Miejscowi zawsze mają trochę łatwiej – dzięki językowi, obywatelstwu czy kontaktom. Ja musiałem wypracować swoją pozycję. Takie doświadczenie zostaje z człowiekiem na całe życie.”
Pierwsze kroki w świecie podatków
Jeszcze podczas pobytu w Niemczech Milan pomagał kolegom i rodakom odnaleźć się w niemieckim systemie podatkowym, który dla obcokrajowców bywa wyjątkowo skomplikowany.
Miał przy tym przewagę, której większość osób nie posiadała. Jako kierownik obiektu na co dzień współpracował z niemieckimi doradcami podatkowymi i księgowymi odpowiedzialnymi za rozliczenia firmy. Dzięki temu poznał ten świat od środka i zrozumiał, gdzie dla klienta powstaje prawdziwa wartość.
„Sam również przeszedłem całą drogę klienta” – dodaje. „Bariera językowa, niepewność, brak wiedzy o tym, czego można spodziewać się po urzędach. To dokładnie z tym dziś przychodzą do nas nasi klienci.”

Powrót do kraju i budowanie firmy
Z czasem zdecydował się wrócić do ojczyzny i rozpocząć własną działalność.
„Moją mocną stroną jest budowanie systemów i ciężka praca” – mówi Milan. „Znałem potrzeby rynku z każdej perspektywy, bo sam przeszedłem tę drogę.”
Kiedy dołączył do TJ-Legal, zespół liczył zaledwie trzy osoby – Mariana, Monikę i jego. Firma od lat zajmowała się rozliczeniami podatkowymi z Holandii i Wielkiej Brytanii, a Milan rozpoczął budowę działu obsługującego klientów pracujących w Niemczech. Początkowo były to rozliczenia niemieckie, później także austriackie, słowackie i czeskie. To właśnie wtedy rozpoczął się dynamiczny rozwój firmy, która z trzyosobowego zespołu urosła do 78 pracowników.
Obecnie zespół liczy około 60 osób i – jak podkreśla Milan – nie jest to krok wstecz, lecz świadoma decyzja. Dzięki optymalizacji procesów, standaryzacji oraz zaawansowanej digitalizacji mniejszy zespół jest dziś w stanie obsłużyć ponad 17 000 różnych spraw rocznie dla klientów z czterech krajów: Polski, Słowacji, Czech i Rumunii.

Czego nauczyła go ta droga
„Czasami przed nami nie ma gotowej ścieżki – wtedy trzeba ją stworzyć samemu” – podsumowuje Milan.
Określa siebie mianem managera, który wszystkiego nauczył się sam. W jego przypadku teoria zawsze podążała za praktyką, a najważniejsze lekcje wynikały z własnych błędów, których konsekwencje bywały trudne.
„Ale udało nam się wyjść z każdej sytuacji, a dziś te doświadczenia są dla nas cennymi lekcjami.”
Dziś wykorzystuje je zarówno w pracy z klientami indywidualnymi, jak i w doradztwie dla firm, które przechodzą ten sam etap wzrostu i skalowania, jaki kiedyś przechodziło TJ-Legal.
Największą satysfakcję daje mu tworzenie systemów – takich, które można rozwijać, skalować i które są rentowne. Najważniejsze jest jednak to, aby na końcu klient otrzymał dokładnie to, czego oczekuje: szybkie, profesjonalne rozwiązanie problemu w uczciwej cenie.
„W księgowości i doradztwie ludzie cenią powtarzalność” – wyjaśnia swoją filozofię. „Ja staram się tę powtarzalność zamienić w wystandaryzowaną usługę, którą można zrealizować szybko i na najwyższym poziomie.”
Od chaosu do systemu
Historia Milana to przede wszystkim opowieść o drodze od chaosu do uporządkowanego systemu. To właśnie takie doświadczenie TJ-Legal oferuje dziś swoim klientom – Polakom, Słowakom, Czechom i Rumunom pracującym w Niemczech, Austrii czy Holandii, którzy mierzą się z tymi samymi wyzwaniami, z którymi kiedyś mierzył się on sam: barierą językową, skomplikowanymi procedurami urzędowymi i niepewnością, czego właściwie oczekuje od nich zagraniczny system.
Chłopak z Preszowa, który kiedyś samotnie wyjechał w świat, wrócił do domu, aby stworzyć coś własnego. Dziś wraz ze swoim zespołem pomaga innym przejść tę samą drogę – od chaosu do dobrze działającego systemu.